Kronika

Luty – czerwiec 2017

27 lutego 2017 zmarła Leokadia Kłyszejko-Stefanowicz, łódzka biolog. Urodzona w 1923 w Ziemi Nowogródzkiej, w 1945 trafiła do Łodzi. Uczennica profesora Antoniego Dmochowskiego. W swoich badanich skupiała się na białkach chromatynowych. Autorka popularnego podręcznika Cytobiochemia.

„W Osobie Pani Profesor tracimy wspaniałego biochemika, człowieka o nieprzeciętnej wiedzy i pasji naukowej, niedoścignionej etyce zawodowej i wielkim autorytecie, Osobę niezwykłej wrażliwości i życzliwości” – pisali o zmarłej wychowankowie i współpracownicy z Katedry Cytobiochemii UŁ.

*

5 marca 2017 wypadła 110-ta rocznica urodzin pisarza Zygmunta Haupta, którego książki odkryła w latach 60. XX wieku paryska „Kultura”, a całkiem niedawno upowszechnił je w Polsce m. in. Andrzej Stasiuk, wydając w 1999 roku Pierścień z papieru. Haupt urodził się na Podolu, za młodu zakosztował trochę Paryża, gdzie studiował architekturę, a następnie wiódł „paryskie” życie w przedwojennym Lwowie. Przeszedł szlak bojowy drugiej wojny zakończony pobytem w Wielkiej Brytanii. Stamtąd w 1946 wyemigrował na stałe do Stanów Zjednoczonych. Pracował tam m.in. jako redaktor pisma „Ameryka” wydawanego w Nowym Yorku. Do swojej pracy, do amerykańskich snów o potędze – miał stosunek lekceważąco-wyrozumiały. Ponoć nigdy nie dał się krytykować przełożonym. Zwykł też mawiać, że czasem warto mniej pracować, a zaoszczędzić na dojazdach czy na prasowaniu koszuli. W jednym z banków wziął kredyt, aby kupić konia, którego później przez lata trzymał i który był jedną z największych jego miłości. Zmarł w 1975 roku.

*

31 marca 2017 zmarł Erwin Kruk (ur. 1941), „ostatni Prus Rzeczypospolitej”, poeta, pisarz, tłumacz, członek „Solidarności”, działacz ewangelicki, społecznik, orędownik zachowania resztek kultury mazurskiej. Jako „mazurskie sumienie” wzywał do pamięci o powojennej tragedii rdzennych mieszkańców Warmii i Mazur.

Przyszedł na świat we wsi Gutfeld (obecnie Dobrzyń) w rodzinie Hermana Kruka i Mety ze Stachów. Osierocony w 1945, dorastał pod okiem babci, a następnie w domu dziecka i szkolnych internatach. Po studiach polonistycznych w Toruniu wrócił wraz z żoną na Mazury, do Olsztyna, z którym związany był przez resztę życia. „Należę do ostatniego pokolenia, które na swym grzbiecie dźwiga garbate mazurskie brzemię. Mój kraj lat dziecięcych składam mozolnie z okruchów rozbitego świata. Próżny to trud i tylko czasem wydaje się, literatura, sztuka może dać pozory ocalenia tego, co ginie” – pisał o swojej twórczości.

Na pogrzebie olsztyńskiego artysty, Hieronima Skurpskiego, w 2006 roku Erwin Kruk mówił: „Człowiek, który żył dla innych, nie całkiem odchodzi, zostaje jako cząstka ich pamięci. Na Mazurach rzadko mówiono żegnaj, raczej odwituję się. Odwituję się więc z tobą, drogi Hieronimie, w imieniu własnym i licznych przyjaciół Mazurów, rozproszonych po różnych miejscach. Ty już na zawsze zwiążesz się z ziemią Warmii i Mazur, dwóch regionów, z którymi złączyłeś swoje twórcze życie”.

„Dziś przyszedł czas, by odwitać się z Erwinem Krukiem” – pisał, przywołując tę wypowiedź, Maciej Nowakowski w „Gazecie Wyborczej”.

U góry po prawej przypominamy jego wiersz Bajka.

*

Od 7 kwietnia 2017 przez rok trwa w Muzeum Narodowym w Krakowie wystawa „Najcenniejsze. Kolekcja Książąt Czartoryskich” prezentująca wybór najwartościowszych dzieł sztuki i pamiątek historycznych z kolekcji Książąt, zakupionej niedawno – o czym było głośno – przez Skarb Państwa.

*

Gdzieś tak w kwietniu albo maju wybuchła nowina, że dotychczasowy dyrektor Teatru Starego w Krakowie, sławny Jan Klata ma zostać odwołany ze stanowiska. Zastąpić go ma mniej sławny (delikatnie mówiąc) Michał Gieleta, absolwent literatury na Uniwersytecie w Oksfordzie i reżyserii teatralnej w Londynie. Z tej okazji Jan Klata dał duży wywiad dla „Tygodnika Powszechnego”, w którym jawi się trochę jak kontynuator Wyspiańskiego (co jest raczej przekonujące i ciekawe), a trochę wdaje się w nadmierne politykierstwo. Biedny Gieleta (biedny, bo jemu oberwało się za nieudolne, a przynajmniej nieeleganckie działania ministerstwa) też miał przynajmniej okazję udzielenia kilku wywiadów, gdzie mówi sporo interesujących rzeczy, jak ta na przykład:

Nie mam w Polsce doświadczeń zawodowych, ale to, co obserwuję z dystansu w Europie Centralnej, to dominacja regietheater – reżyserskiej mega-interpretacji i często barbarzyńskiej ingerencji w tekst, marginalne poszanowanie dla własności intelektualnej autora. Z anglosaskiego punktu widzenia to trudne do zrozumienia i niezgodne z prawem. Często patrzę z podniesionymi brwiami, jak kontynentalni koledzy kreślą dramaty i kleją je w kolaże. Nie uważam, że reżyser, ja czy Robert Wilson, jest większy od Szekspira, Czechowa czy Ibsena. Redagowanie tekstu to misterna robota, w Wielkiej Brytanii powierzana największym żyjącym pisarzom. Zamiast maniakalnie siekającego toporka potrzebny jest skalpel profesjonalisty. Czy świat Verdiego nabiera głębszego znaczenia, jeśli postacie biegają nago w świetle neonowych lamp po scenografii odwróconej do góry nogami?.

Gdyby obciąć ciężko strawną otoczkę polityczną, mogłaby wyniknąć z tego dwugłosu Klaty i Gielety całkiem ciekawa rozmowa o polskim teatrze.

*

1 maja zmarł Tomasz Burek, najodważniejszy krytyk literacki XX wieku. Pochodził z Sandomierza i w jego pisaniu był coś właściwego chyba każdemu autorowi z tamtych stron: głęboka zaduma, bezkompromisowość i upór, wytrwałość, własne zdanie. W Warszawie studiował dziennikarstwo. Od 1970 roku pracował w IBL-u, gdzie dziesięć lat później obronił doktorat dotyczący krytyki literackiej w dwudziestoleciu międzywojennym. Sam też uprawiał krytykę na wysokim, może nieosiągalnym dziś, poziomie. Stawiał przed literaturą, a więc i przed ludźmi zadania przede wszystkim moralne, pisał:

Bynajmniej nie zapominam, że los literatury decyduje się za jej plecami. Ale skończmy z metodą samookłamywania się i samousprawiedliwień. Sytuacja nigdy do końca nie określa człowieka, ponieważ w mocy człowieka jest zmienić swoją sytuację.

I kiedy było trzeba, zmieniał swoją sytuację. Wykładał w ramach Latającego Uniwersytetu, był w redakcji „Zapisu”, uczestniczył w głodówce w obronie aresztowanych dziennikarzy wydawnictwa NOW. Według Ryszarda Nycza należał do „rzadkiego dziś gatunku krytyków, którzy dopracowali się własnego poglądu na literaturę oraz wyrazistych i stanowczo formułowanych kryteriów jej oceny”. Swojemu poglądowi na historię literatury i jej zadania dał wyraz m. in. w ważnej, wydanej w 1979 roku, książce Jaka historia literatury jest nam potrzebna. W 2001 opublikował zaskakujący Dziennik kwarantanny, w którym dość krytycznie patrzy na swoją drogę życiową, mówiąc na przykład: „Kiedy dziś oglądam się na tamte lata, mam poczucie, że zajmowałem się czymś nieistotnym i że właściwie zmarnowałem swoje życie”. Ta zmiana tonu w kilkunastu ostatnich latach i przejęcie się Burka sprawami politycznymi – wymaga jeszcze z pewnością dobrej analizy i nie da się zbyć łatwymi osądami; oby trafił się tu Burkowi krytyk równie uczciwy i bezinteresowny, jakim był on sam.

*

16 czerwca 2017, po długiej chorobie zmarł Helmur Kohl (ur. 1930), kanclerz Niemiec w latach 1982-98, „architekt zjednoczenia”.

*

20 czerwca 2017 w opactwie benedyktynów w Lubiniu odszedł o. Karol Meissner OSB (ur. 1927). Brał udział w Powstaniu Warszawskim jako sanitariusz, a następnie trafił do obozu jenieckiego Stalag IX A. Przed wstąpieniem do benedyktynów odbył studia medyczne i w życiu zakonnym również zajmował się psychologią i psychiatrią, czy to w ramach duszpasterstwa, czy jako wykładowca KUL-u. Jeden z redaktorów „Sumy” dobrze wspomina udział w prowadzonych przez stareńkiego już ojca Karola rekolekcjach.